Aktualności
Zupa z wolontariatem szkolnym z Zespółu Szkół Łączności
435. sobotnią Zupę przygotowaliśmy razem z wolontariatem szkolnym z Zespółu Szkół Łączności w Poznaniu, który już kolejny raz - wraz z nauczycielkami - wsparł nasze kuchenne działania. Tym razem uczniowie przynieśli też mnóstwo ciast, które razem z kawą i herbatą wydaliśmy na peronie PST Dworzec Zachodni. Dzięki temu nikomu nie zabrakło słodkości. W tak zgranym i chętnym do pomocy składzie przygotowanie posiłku zajęło nam tylko dwie z trzech planowanych godzin.
Czy aby nie za wcześnie?
W sobotę wyjątkowo nie było żadnego wolontariatu pracowniczego, więc do działania zostali zmobilizowali zupowi wolontariusze. Przyszli tacy, którzy wpadają rzadziej, niektórzy nawet przynieśli ciasto! Praca szła dość sprawnie, po obraniu warzyw i przygotowaniu 180 kanapek czekaliśmy na to, żeby ogórkowa się ugotowała. A to taki proces, którego nie można przyspieszyć.
Zupa z wolontariuszami z Aquanet SA
Zupę numer 433 przygotowaliśmy wraz z wolontariuszami z Aquanet SA, którzy jak zawsze pojawili się u nas na czas i w licznym składzie. To było nasze pierwsze spotkanie w tym roku i naprawdę cieszyliśmy się, że znów możemy działać razem. To już ósmy rok naszej współpracy — dla nas ogromny zaszczyt, że wciąż jest dla nich atrakcyjna i ważna. Staszek godnie zastępował Agnieszkę, która nie mogła być z nami fizycznie, ale była myślami przez cały czas. Aga, melduję: wolontariusze spisali się na medal. Pracowali szybko, konkretnie i z ogromną sympatią. Termin marcowy już ustalony.
Ot, taka każda sobota
Nasze 432. sobotnie spotkanie przypadło na pierwszą sobotę 2026 roku. Mieliśmy w tym dniu piękne, pachnące ciasta od „ludzi z miasta” i wiele chętnych rąk do pomocy przy przygotowywaniu posiłku. Praca szła tak sprawnie, że chwilę przed 15 ogłosiliśmy koniec pracy i czekaliśmy tylko na to, aby zupa się ugotowała 100 litrów sycącej, gęstej fasolowej chwilę przed 16 zakończyło pierwszą fazę naszej sobotniej aktywności. Druga to wydanie posiłku, a trzecia to sprzątanie kuchni, mycie garnków i termosów.
Ostatnie spotkanie z Zupą w 2025 r.
Zupa numer 431 zakończyła nam rok 2025. Jego końcówka, jak to w życiu, przyniosła momenty radości i lekkości, ale też chwile trudniejsze i bardziej wymagające. Najważniejsze jednak, że w 2026 wchodzimy w nie najgorszej kondycji, z nowymi planami i energią do działania. Ostatnią Zupę w 2025 roku przygotowaliśmy dzięki wsparciu finansowemu Fundacji Orange. Kiedy dzwoni Marta z Fundacji albo Basia z firmy Orange, zawsze wiemy, że to będą dobre wiadomości - mądre, celowe i realnie potrzebne pomaganie. Jesteśmy za to ogromnie wdzięczni.
Świąteczny bigos 2025
To już nasze 430. wyjście z posiłkiem do osób potrzebujących takiego wsparcia. Wydaliśmy 150 litrów bigosu, 180 kanapek, 180 porcji ciasta, 35 kg bananów, 26 litrów kawy, 10 litrów herbaty i mnóstwo uśmiechów. Wiele razy powiedzieliśmy proszę, smacznego i wiele razy usłyszeliśmy dziękuję!
Pięknie pachniało ogórkową i koprem
429. sobotnia Zupa była intensywnym czasem spędzonym w naszej kuchni przez wolontariuszy. Czasami bywa tak, że do przygotowania posiłku mamy wiele osób, a bywa, że tylko kilka. I to była właśnie ta druga wersja. Kilka osób stanęło przed wyzwaniem przygotowania tego wszystkiego co zazwyczaj robi dwa razy więcej zaangażowanych w kuchenne działania. Pod przywództwem Eli pięknie się spisali. Zupa, kanapki, kawa i herbata były na czas i jeszcze była chwila, żeby wspólnie przy stole usiąść i zjeść przed wyjściem posiłek.
Działamy na Jarmarku Wildeckim i na PST
428. Zupa zaczęła się znacznie wcześniej niż zwykle. Pracowaliśmy na dwie zmiany, bo byliśmy i na Wildeckim Jarmarku Świątecznym więc była zmiana pierwsza, która przygotowała na tą okazję termos barszczu i zrobiła mikołajkowe paczki dla naszych podopiecznych na wieczorny posiłek. Dzięki zebranym produktom z akcji Syty_POZnan i wsparciu Unilever Polska - Fabryki mogliśmy je przygotować. Wolontariuszka Ewa kupiła wcześniej cukierki i ciastka myśląc o tym, że ich w tym dniu nie będzie, ale fajnie by było gdyby coś słodkiego od nich na 6 grudnia było.
Bunt i brak zgody na bylejakość
W ostatnią sobotę po raz 427. wyszliśmy z posiłkiem do osób potrzebujących takiego wsparcia. Pogoda była deszczowa, padała mżawka, kolejka mimo to zdawała się nie mieć końca. Wydawaliśmy czekolady i kanapki, zupę, ciasto, kawę i herbatę. Na widok czekolady, niektórzy mówili - jak miło - andrzejkowa czekolada. Pomyślałam – faktycznie, dla nich to okazja, dla wielu z nas już nie. Dwóch Panów jadło zupę, jeden do drugiego powiedział „widzisz, mówiłem ci, że tutaj warto przyjść”.
Strony
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- …
- następna ›
- ostatnia »










